Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczniowie piszą.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczniowie piszą.... Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 września 2014

List nastolatki do dorosłych

  Szanowni dorośli!
     Piszę ten list, aby pomóc zrozumieć Wam świat młodego człowieka. Nie jest to proste zadanie (tym bardziej dla dorosłych), ale możliwe do wykonania.

     My, nastolatki, dopiero co uczymy się wielu rzeczy, a przede wszystkim samodzielnego życia. Kształtujemy swój własny światopogląd, który nie zawsze spełnia Wasze oczekiwania i z którym nie zawsze się zgadzacie. Nie zapominajcie jednak, że mamy prawo do własnego zdania oraz do wyrażania go.
     Myślę, że przynajmniej połowa z Was dokładnie pamięta, kiedy przychodziła przez ten trudny okres, jakim jest dojrzewanie. Pewnie jego nieodzowną częścią był tak zwany „bunt”. Uważaliście się za w pełni dorosłe osoby, kiedy tak naprawdę Wasza wiedza o życiu i świecie nie była zbyt wielka. Dopiero teraz potraficie się do tego przyznać i zdajecie sobie z tego sprawę. Owy „bunt” jest czymś normalnym, naturalnym i każdy musi przez niego przejść. Pamiętajcie tylko o pewnej istotnej rzeczy. Nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka. Nie każde dziecko wchodzące w etap stawania się nastolatkiem przestaje okazywać szacunek dorosłym np. z powodu braku zrozumienia przez nich. Nie każdy z nas staje się wandalem czy też wymyśla sobie sztuczne problemy.
     Pamiętajmy o tym, żeby nie traktować młodzieńców z pogardą z powodu ich wieku. Wszyscy ludzie powinni się szanować oraz starać zrozumieć.


                                                                                                Z poważaniem 
                                                                                               Wiktoria Polak, kl.6a

poniedziałek, 26 listopada 2012

Recenzja spektaklu „Moje drzewko pomarańczowe”

"Moje drzewko pomarańczowe" to spektakl w reżyserii Roberta Talarczyka, który można zobaczyć na deskach Teatru Polskiego w Bielsku – Białej.

Jest to opowieść o Zézé, w którego postać wcielił się Kuba Abrahamowicz. Głównego bohatera poznajemy jako dorosłego mężczyznę, który po kilku minutach przenosi się do lat dzieciństwa, stając się ponownie małym chłopcem. W tym wcieleniu opowiada niesamowitą historię swojego życia. Jesteśmy świadkami przykrych momentów, których doświadcza w rodzinie. Zeze obcuje na co dzień z biedą, podejmuje pracę, jest bity przez tatę. Z upływem czasu znajduje receptę na swoje problemy. Chłopak odkrywa własny świat, w którym trudne chwile rekompensują mu rozmowy z drzewkiem pomarańczowym. Dostrzegamy jego przemianę. Nie jest już diabelskim dzieckiem! Przeciwnie! Dostaje lepsze stopnie w szkole, jest uprzejmy i co najważniejsze rozumie co oznacza przyjaźń i dobroć. W swoim życiu poznaje Portugala, który staje się jego przyjacielem, jednak nigdy nie zapomina o drzewku, które zapoczątkowało jego przemianę. Podczas opowieści jesteśmy świadkami tragedii Zézé, kiedy w zderzeniu z pociągiem ginie Portugal. Ponownie wracamy do głównego bohatera jako 50 – letniego mężczyzny, aby dostrzec jego tęsknotę za kolegą…

Sądzę, że warto zobaczyć ten spektakl, ze względu na grę aktorską, zwłaszcza głównego bohatera, który potrafił wcielić się w postać małego urwisa. Uwagę przyciąga również sceneria i stroje aktorskie. Z pewnością jest to sztuka przeznaczona dla dzieci i dorosłych. Każdy może odnaleźć przesłanie, które stanie się receptą na problemy. Poza tym sztuka pokazuje, że nigdy nie jesteśmy sami. Warto rozejrzeć się dookoła, aby to zrozumieć.

Kacper Wójtowicz, kl.6b

poniedziałek, 1 października 2012

Pierwszy dzwonek

      Dnia 3 września rozpoczął się rok szkolny 2012/2013.
      O godzinie 8:00 odbyła się msza św. w kościele N.M.P. w Bestwinie. Po eucharystii były spotkania w klasach m.in. wychowawcą klasy 4a została pani Katarzyna Krywult, a pan Witold Stasicki objął opieką klasę 4b. Po spotkaniach odbyła się  akademia. W szeregi naszej szkoły wstąpiło 27 uczniów, a w tym 15 chłopców i 12 dziewczyne wychowawcą klasy 1a jest paniAnna Rezik. Pasowanie na pierwszaka przeprowadziła pani dyrektor Agata Rak.
      Do naszej szkoły wstąpiło także paru innych uczniów. Narazie wszyscy dostają dobre oceny - oby tak dalej.  Myślimy, że następny rok szkolny przeminie równie szczęśliwie jak i ubiegły. Życzymy wszystkim uczniom żeby dostawali jak najlepsze stopnie i odnosili wiele sukcesów.

środa, 28 grudnia 2011

Dokąd prowadzą nas media?

Poniżej prezentujemy krótkie relacje z cyklu wykładów, których wysłuchaliśmy podczas V Bestwińskiego Spotkania Socjologicznego.

W dniu 18.11.2011 roku wraz z Panią Katarzyną Krywult, kolegami i koleżankami z redakcji gazetki szkolnej uczestniczyliśmy w wykładzie pod tytułem „Pomiędzy dzieckiem Sarkozy’ego a śmiercią Kadafiego – stare nowe media?” wygłoszonym przez panią dr Danielę Dzienniak-Pulinę. Dotyczył on tego, że różne media mogą przekazywać jedną informację na wiele różnych sposobów. Przywołano przykład narodzin dziecka Nicolasa Sarkozy'ego, które we Francji porównywano do narodzin królewskich, a w Polsce niewiele słyszeliśmy na ten temat.
Wynika to z tego, że nas Polaków bardziej interesują sprawy dotyczące naszej Ojczyzny. Wiadomości przekazywane przez media: Internet, telewizję, radio i prasę drukowaną często pochodzą z jednego źródła i nie zawsze są przekazywane obiektywnie. Dziennikarze często szukają sensacji w wydarzeniach, które wcale nie są sensacyjne, czasami robią to poprzez wymyślanie nieprawdziwych historii, dlatego nie zawsze powinniśmy wierzyć we wszystko co słyszymy w mediach.
Wykład był bardzo interesujący.
Jakub Nawojski, kl.5b



Media używają różnego rodzaju języków i na wiele sposobów próbują dotrzeć do swojego odbiorcy – o tym właśnie mówił wykład Anety Pieczki pt.:„Język szybszy niż myśl, czyli jak mówią media”.
Takie triki to np. spotęgowanie wyrazistości oraz szokowanie, czyli stosowanie słów, które nie są neutralne tylko bardzo mocne i wyraziste, często zaskakują
i wzbudzają zainteresowanie. Kicz językowy pojawia się głównie w serialach i gazetach kobiecych, są to tandetne sformułowania. Popularne środki przekazu to również słowa zaklęcia - hasła, które dobrze zapisują się w pamięci, neologizmy - słowa wymyślone przez autora, specjalistyczne terminy, przesada - słowa, które występują czasem nawet kosztem dobrego smaku. W prasie jest też neutralizacja oficjalności - zwracanie się do czytelników na "ty" zamiast „pani”, „pan”. Można spotkać także zestawienie wyrazów, które zazwyczaj nie łączą się ze sobą.
Media używają frazeologizmów, np. "mąż i żona uszyci na miarę", a także czasowników w trybie rozkazującym. Posługują się wyrazami obcymi oraz stosują złożenia z cząstką mega-, arcy-. Występuje też egzaltacja językowa, czyli emocjonowanie się czymś, a także unifikacja języka, upraszczanie niektórych terminów tak, aby były dla wszystkich zrozumiałe.
Justyna Pieczka, kl.6a


Wykładowca, dr Łukasz Kubisz-Muła, zaprezentował podczas spotkania wypowiedź pt. „Telewizyjne debaty prezydenckie - rola, charakter i odczucia widzów".
W 1960 r. miała miejsce pierwsza debata prezydencka, którą oglądało ok. 70 mln ludzi. Zachowanie i wypowiedzi polityków podczas debaty komentowały media, które czasem krytykowały jej uczestników. To zaś miało wpływ na zachowanie odbiorcy – jego sympatię lub antypatię do polityka. Media z czasem stały się nieodłączną częścią naszego życia.
Często nie dostrzegamy jak media rządzą naszą psychiką i wpływają na nasze postrzeganie świata. Stykamy się z nimi prawie na każdym kroku - media to gazety, które często czytamy, radio, telewizja, Internet, itp. Musimy kontrolować się, aby świat z ekranu nie wpływał na nasze zachowanie i postępowanie.
Klaudia Dańko, kl.6a

Uczniowie wiersze piszą…

Boże Narodzenie
Karolinka Sabuda (klasa 4b)

W domach już są choinki, a na stołach mandarynki.
Pod choinką jest malutki żłóbek, a w tym żłóbku mały Jezusek.
Nagle staje się cud, śnieg sypie jak kurz,
Boże Narodzenie i Wigilia nadchodzą tuż, tuż!
Później patrzymy przez okno czy Anioł leci,
a pod choinką coś się świeci.
Na stole przysmaków Wam życzę,
Karpia, barszczyku, kutii i słodyczy
Na Święta trzeba się kochać i być razem.
Pamiętajcie o tym, bo Boże Narodzenie za pasem!


Spotkanie świąteczne z przymrużeniem oka
Zuzia Kohnke (klasa 4b)

Mama mi mówi - Chodź do tej ciotki!
- Nie mamo, boję się, …mam łaskotki.
- Ciotka jest dobra, ciotka jest miła!
- Mhm, to dlaczego wczoraj mnie biła?!
- No, nie przesadzaj… tylko Cię przytuliła!
- No właśnie. Tak bardzo, że mnie stłamsiła.
- No dobrze, idziemy!
- Yyy, tylko coś zjemy. I popierzemy.
- Aha, teraz się wziąłeś za robotę?!
- Nie, …przecież zawsze mam ochotę!

wtorek, 24 maja 2011

KĄCIK LITERACKI: "MAGICZNE PIÓRO"

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami było sobie magiczne pióro. Umieszczono je w jaskini Smauga w Basenowie i schowano w pięknej szkatułce.

Magiczne pióro miało niesamowite właściwości: mogło narysować każdy przedmiot i przenieść go do rzeczywistości, posiadało zdolność mówienia, słuchania, chodzenia, stukania. Dokładnie 1 kwietnia 2010 roku grupa ludzi, a w zasadzie dzieci, wyruszyła na wyprawę, w poszukiwaniu tego wspaniałego narzędzia do pisania. Szli między ciepłymi pustyniami i zimnymi lodowcami. Droga mijała szybko, bo dużo ze sobą rozmawiali, wspierali się wzajemnie i pomagali sobie. Wreszcie dotarli do skarbu, wzięli szkatułkę i spełnili swoje marzenia.

Wyprawa skończyła się szczęśliwie. Uczniowie zgodnie wymieniali się piórem. Byli z niego bardzo zadowoleni i korzystali ze wszystkich jego funkcji, nie zapominając o przyjaźni, która ich łączyła.

Jakub Nawojski, kl.4b


Dawno, dawno temu mieszkanka zamorskiej krainy wynalazła nieświadomie magiczne pióro. Zaczęła nim pisać… Pisze, pisze i nagle słyszy jakiś głos:
- Zrobiłaś wielki błąd! Przed „oraz” nie powinno stawiać się przecinka!
Zosia nie wiedziała co się dzieje, ale postanowiła dalej kontynuować pisanie. Słyszy znowu:
- Nie słyszysz mnie?! Mówię Ci coś!
Zosia rozgląda się po pokoju i widzi pióro, a na nim namalowane usta. Próbuje je zamazać, ale na marne. W końcu zdecydowała się je wyrzucić, gdyż nie chciała pióra z ustami.
Idzie w kierunku kosza, już ma zamiar je wyrzucać, a ono zaczyna coś do niej mówić:
- Nie wyrzucaj mnie! Jestem magicznym piórem, umiem mówić i do pisania wystarczy mi jedna kropla atramentu na rok!
Dziewczyna nie wiedziała co się dzieje, w jednej chwili myślała, że to sen, jednak uszczypnęła się, okazało się, że to rzeczywistość. O mały włos nie zemdlała, gdy się dowiedziała, że wcale nie śni.
Zaczęła więc rozmowę z piórem :
- Pokażę Cię ...mojej koleżance Asi, dobrze?
- Nie, nie, nie! Jestem magicznym piórem i nikomu nie możesz mnie pokazać! - odpowiada jej pióro.
- No dobrze, ale wiesz, że ...że jesteś wyjątkowym piórem?! Możesz być sławny! – odpowiada z wrzaskiem Zosia.
- Cicho bądź! – ucisza ją pióro.
– W takim razie zrobię drugie magiczne, gadające pióro! – oświadcza na to Zosia.
- Ha, ha, ha, nie masz na mnie przepisu! – wyśmiewa się pióro.
Zosia sprzecza się jakiś czas z piórem, jednak w końcu dochodzą do porozumienia. Pióro zaś przyznało, że jeśli Zosia będzie go słuchać to w przyszłości będzie świetną pisarką!


Marta Pasierbek, kl.4b


Pewnego dnia miała miejsce niezwykła, ale tragiczna sytuacja. Z krainy Piekła wydostał się zły diabeł imieniem Smaug. Legendy głosiły, że za życia był złym człowiekiem.

Smaug chciał się zemścić nad mieszkańcami krainy Oz. W przeszłości miał zatargi z jego mieszkańcami. Miał świadomość, że przez ich dobre postępowanie, dążą oni do zagłady krainy Piekła. Smaug opracował plan. Stworzył magiczne pióro, które miało być przynętą dla  dobrego chłopca. Chciał go porwać do krainy Piekła,  poddać torturom i w ten sposób ukarać jego najbliższych.  Wiedział, że chłopiec imieniem Borys jest dobrym uczniem i w wolnych chwilach pisze opowiadania dla biednych dzieci. Pióro było najlepszą przynętą…. Borys jak zwykle wracał ze szkoły z grupą kolegów. Planował swoje popołudnie, gdy zobaczył na chodniku pióro. Zainteresowany, postanowił je podnieść. Otworzył zakrętkę i zaraz potem zniknął. Obudził się w czarnym, ponurym miejscu. Smaug był wielce rozradowany, ponieważ jego plan się powiódł. Poddał Borysa torturom, ale  chłopak był dzielny…. Tymczasem w  krainie Oz wszyscy przejęli się zniknięciem Borysa. Jego babcia przypomniała sobie, że dawno temu pewien zły człowiek odgrażał się. Przypuszczała, że za zniknięciem wnuka kryje się okrutny Smaug. Rodzina i przyjaciele chłopca zorganizowali wyprawę do krainy Piekła, aby ratować biednego Borysa. Oczywiście Smaug został pokonany, ponieważ był sam, bez żadnego wsparcia.

Chłopak  wrócił szczęśliwie do domu, a Smaug do dnia dzisiejszego jest samotnikiem. Widocznie taki żywot był mu pisany. Borys zostawił sobie pióro. Nie jest już magiczne, ale służy chłopcu do pisania opowiadań.

Kacper Wójtowicz, kl.4b

RECENZJA KSIĄŻKI


Chłopaki w głowie, Jean Ure

O tej książce można powiedzieć wiele, bo nie jest ani trochę normalna… Nastoletnia Cresetta ma niezły mętlik w głowie bo, po pierwsze - razem z Sardynką (o! przepraszam! z Charlie) postanowiły podbić świat i zostać neurochirurgami (lub kimś takim – byle ważnym), po drugie - do czasu studiów nie mieć chłopaka, chociaż to trudne, bo spotykają na swojej (jakże krótkiej) drodze życia dwóch czadowych, o 2 lata starszych chłopaków. Po trzecie, na domiar złego, mama Cresetty ubzdurała sobie, że jest nastolatką! Tzn. chodzi na imprezy (codziennie albo raczej co wieczór), ubiera się w superkrótkie miniówy, umawia się na randki i jak to się mówi: żyje pełnią życia! I jak w tym zamęcie można czytać klasyczną literaturę rosyjską?!
Polecam tę książkę (wyjątkowo w pierwszej kolejności) chłopakom, którzy chcą poznać (jakże skomplikowany) tok myślenia dziewczyn i dziewczynom, które są nie do końca przekonane co do chłopaków i jeszcze raz dziewczynom ale tym razem takim którym tylko ...chłopaki w głowie ;-)
ANGELA SZLÓSARCZYK

niedziela, 27 marca 2011

BILBO BAGGINS - OPIS

Bilbo Baggins to tytułowy bohater powieści fantastycznej J.R.R. Tolkiena pt. „Hobbit, czyli tam i z powrotem”. Mieszkał on w Hobbitonie, w niezwykle przytulnej norce, do której wchodziło się przez okrągłe, zielone drzwi. Było tam wiele przestronnych pokoi, łazienek i kilkanaście spiżarni – hobbici lubią bowiem dobrze zjeść.

A kimże są ci hobbici? - zapyta ktoś. Hobbici to mali ludkowie, którzy nie chodzą w butach ze względu na twarde podeszwy owłosionych stóp. Są oni raczej otyli, lubią nosić kolorowe ubrania, palą fajkowe ziele i są z natury domatorami. Bilbo, gdy go poznajemy, też lubił spokój i odpoczynek, jednak kiedy zdecydował się wziąć udział w wyprawie po skarb – zmienił się diametralnie.
W czasie przygód okazał się być niezwykle pomysłowym
i przydatnym kompanem. Umiał logicznie myśleć, dzięki czemu wielokrotnie ratował przyjaciół z opresji. Był też odważny
i wytrwały, bo pomimo ciężkich chwil, nie poddawał się i walczył do końca. Pokazał, że jest lojalny i solidarny – nigdy nie zostawił krasnoludów w potrzebie. Potrafił nawet rozmawiać ze smokiem! Bilbo często udowadniał innym i sobie, że umie pokonywać własne słabości i można na niego liczyć.

Postać ta bardzo mi się spodobała. Bilbo okazał się wartościowym członkiem drużyny. Myślę, że bez jego pomocy krasnoludy nigdy nie odzyskałyby skarbu.


oprac.Justyna Szlosarczyk, kl.4b

ZNAKI SZCZEGÓLNE:

ZAGADKI GOLLUMA


Pamiętne zagadki Golluma, które możemy znaleźć na kartach powieści fantasy:
„Hobbit, czyli tam i z powrotem”

Korzeni nie widziało niczyje oko,
a przecież to coś sięga bardzo wysoko,
od drzew wybujało wspanialej,
chociaż nie rośnie wcale.


Odpowiedź: Góra

Nie ma skrzydeł, a trzepocze, nie ma ust, a mamrocze,
nie ma nóg, a pląsa, nie ma zębów, a kąsa. 


Odpowiedź: Wiatr

Nie można tego zobaczyć ani dotknąć palcami,
nie można wyczuć węchem ani usłyszeć uszami;
jest pod górami, jest nad gwiazdami,
pustej jaskini nie omija,
po nas zostanie, było przed nami,
życie gasi, a śmiech zabija.


Odpowiedź: Ciemność

Nie oddycha, a żyje, nie pragnie, a wciąż pije. 

Odpowiedź: Ryba

Coś, przed czym w świecie nic nie uciecze,
co gnie żelazo, przegryza miecze,
pożera ptaki, zwierzęta, ziele,
najtwardszy kamień na mąkę miele,
królów nie szczędzi, rozwala mury,
poniża nawet najwyższe góry.


Odpowiedź: Czas

WIELKANOC

Wielki Tydzień to w chrześcijaństwie uroczysty czas upamiętniający ostatnie dni Chrystusa, przygotowujący do największego święta chrześcijan, Zmartwychwstania Pańskiego. Szczególnym czasem w Wielkim Tygodniu jest Triduum Paschalne.

Święte Triduum Paschalne (z łac. triduum – Trzy Dni) jest to najważniejsze wydarzenie w roku liturgicznym katolików, którego istotą jest celebracja Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Rozpoczyna się wieczorną Mszą w Wielki Czwartek (Msza Wieczerzy Pańskiej), kończy zaś drugimi nieszporami po południu Niedzieli Wielkanocnej.

TRADYCJE WIELKANOCNE:

Święconka
Koszyk ze święconką powinien zawierać:
- jajka (pisanki, kraszanki) - symbol życia i odrodzenia,
- baranka (cukrowego, z masła bądź z ciasta) - symbol Jezusa Chrystusa,
- chleb - także symbolizuje Ciało Chrystusa, jest oznaką dostatku,
- chrzan - wraz z masłem jest symbolem goryczy i słodyczy po śmierci, a także zmartwychwstania,
- sól - symbol dostatku i gościnności,
- wędliny - symbolizują kończący się Wielki Post.


Kraszanki i Pisanki
Kraszanki powstają przez gotowanie jajek w roślinnym wywarze. Poniżej przedstawiamy jak otrzymać odpowiednie kolory:
- brązowy (rudy): łupiny cebuli,
- czarny: kora dębu, olchy lub łupiny orzecha włoskiego,
- żółtozłocisty: kora młodej jabłoni lub kwiat nagietka,
- fioletowy: płatki kwiatu ciemnej malwy
- zielony: pędy młodego żyta lub listki barwinka,
- różowy: sok z buraka.

ŚMIGUS-DYNGUS



Śmigus-dyngus jest to zwyczaj związany z Poniedziałkiem Wielkanocnym. Znany jest także jako: lany poniedziałek, polewany lub oblewany, gwarowo jako oblaniec. Śmigus polegał na symbolicznym biciu witkami wierzby lub palmami po nogach i wzajemnym oblewaniu się wodą, co symbolizowało wiosenne oczyszczenie z brudu i chorób, a w późniejszym czasie także i z grzechu. Na śmigus nałożył się zwyczaj dyngusowania (dyngowanie), dający możliwość wykupienia się pisankami od podwójnego lania. Nie wiadomo, kiedy te dwa obyczaje się połączyły. Jak podaje wikipedia.pl pierwsze wzmianki o zwyczajach lanego poniedziałku pochodzą dopiero z XV w., są to przestrogi kościelne dotyczące kultywowania pogańskich obyczajów oblewania się wodą, dawania podarków, co pozwala wnioskować, że zwyczaje te są dużo starsze.

Najbardziej znanym i do dziś kultywowanym zwyczajem jest oczywiście oblewanie wodą wywodzące się ze słowiańskich obyczajów. Dawniej czynność oblewania zdecydowanie była ważniejsza dla młodych dziewcząt, bowiem ta panna, której nie oblano bądź nie wychłostano, czuła się obrażona i zaniepokojona, gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów i perspektywę staropanieństwa. Pierwotnie dziewczęta miały prawo do rewanżu dopiero następnego dnia, we wtorek (który kiedyś był dniem świątecznym podobnie jak poniedziałek). Dziś śmigus-dyngus jest zabawą o charakterze ludowym.

Jak będzie w tym roku – zobaczymy.

WYWIAD Z PANEM WOJCIECHEM ŁYSONIEM



- Czy mogłybyśmy zadać Panu kilka pytań?
- Oczywiście. Proszę bardzo.

- Od kiedy pracuje Pan w naszej szkole?
- Pracuję tu już 5 lat. Czas płynie szybko i bardzo miło.

- Czy lubi Pan swoją pracę?
- Pewnie, że lubię! Praca z ludźmi motywuje, a z dziećmi i młodzieżą –szczególnie. Codziennie nowe wyzwania, problemy i radości. To sprawia, że praca jest ciekawa i satysfakcjonuje, a ja tak chciałem pracować. Tu nigdy się nie nudzę :-)

- Jest Pan dla swoich uczniów bardziej surowy, czy wyrozumiały?

- O to powinniście zapytać uczniów! Staram się indywidualnie podchodzić
do każdego ucznia. Z tego względu dla jednych muszę być surowy, dla innych jestem wyrozumiały. Te zachowania często się uzupełniają, wiele zależy również od okoliczności.

- Jaki był Pana ulubiony przedmiot w szkole podstawowej?
- Ulubiony był oczywiście W-F ! Lubiłem również matematykę i geografię.
Ale zostałem nauczycielem wychowania fizycznego, bo sport to również moja pasja i dodatkowe zajęcie.

- Jakie jest Pana największe marzenie?
- Na tę chwilę mam mnóstwo marzeń! Są to zarówno zawodowe, ale i osobiste.
Trzymajcie kciuki, żeby się spełniły! :-)

- Dziękujemy za wywiad i życzymy wielu sukcesów.
- Proszę bardzo i polecam się na przyszłość! Za życzenia dziękuję. Sukcesy są zawsze mile widziane.


Wywiad przeprowadziły: Ewelina Jankowska i Justyna Pieczka

niedziela, 20 lutego 2011

KĄCIK LITERACKI - CIĄG DALSZY OPOWIADANIA M. TERLIKOWSKIEJ PT. „ZAKLĘTA DOROTA” AUTORSTWA KACPRA WÓJTOWICZA – UCZNIA KL. 4B



„ODKLĘTA KSIĘŻNICZKA”
Następnego dnia bardzo bolały nas twarze, ponieważ jak wiecie Zezuś nieźle nas podrapał. No cóż… Straty muszą być. Rycerze również wracali z wypraw nieźle pokiereszowani. Na szczęście pani Rachlińska jest niezastąpiona. Opatrzeni wyruszyliśmy zobaczyć, co słychać u naszej odklętej księżniczki i jej nowego lokatora. Jak zwykle czwarty konar był zajęty przez Pawła. Niczym zwinne koty wdrapaliśmy się ze Staszkiem na nasze drzewo.
- Witaj księżniczko – powitałem Dorotę jak przystało na rycerza.
- Witajcie moi zacni rycerze – odpowiedziała chichocząc.
Staszek przyglądał się z miną niewyraźną.
- Co się stało? – zapytałem.
- Tak się zastanawiam… - zaczął niepewnie Staszek.
- Nad czym…? - zapytałem.
- Skoro jesteśmy rycerzami, a Dorota księżniczką to może uwolnimy ją z tej wieży – wydusił z siebie Staszek.
- Mama się nie zgodzi … - odpowiedziała cicho Dorota.
- To w takim razie idziemy do Ciebie – odpowiedziałem i pociągnąłem Staszka za rękaw.
Biegliśmy po schodach, mijając po drodze panią Rachlinską i dziadka Frączaka, niczym rycerze na bój. Ominęliśmy wszystkie przeszkody i stanęliśmy przed drzwiami naszej księżniczki. Nacisnąłem niepewnie dzwonek. Po chwili drzwi otworzyła mama Doroty.
- Dzień dobry! – powiedziałem głośno.
- Dzień dobry! – odpowiedziała mama Doroty.
- Jesteśmy rycerzami i przybyliśmy na spotkanie z odklętą księżniczką. Słyszeliśmy, że jest niezwykłą osobą, uwięzioną na wieży – powiedziałem szybko i zdecydowanie.
Mama Doroty patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Musicie widzieć, że zabraliśmy ze Staszkiem atrybuty rycerzy i… wyglądaliśmy nieco dziwnie. Była tak zaskoczona, że bez słowa wpuściła nas do komnaty księżniczki Doroty.

wtorek, 27 kwietnia 2010

Książka miesiąca: "PANNA Z MOKRĄ GŁOWĄ"


Autorem tej powieści jest Kornel Makuszyński. Tak - to ten sam Kornel Makuszyński, który napisał znane w całej Polsce „Przygody Koziołka Matołka”! Jednak wróćmy do naszej książki miesiąca: „Panna z mokrą głową” to perypetie dziewczynki, której imię jest kłamstwem - bo absolutnie nikomu do głowy nie przyszło, że rozbrykana i hałaśliwa „Irenka” oznaczać może „spokój”.
Irena jest zawsze skora do zabaw, jednak gdy umiera jej ojciec, dziewczyna musi zrozumieć, że czas spoważnieć - tym bardziej, że to właśnie na nią spada obowiązek bycia głową rodziny. Jednak co stanie się z rodziną jeśli jej „głowa” jest mokra? Na szczęście główna bohaterka ma wielu przyjaciół, którzy pomogą jej w trudnych chwilach. Przy okazji przeżywa mnóstwo zwariowanych przygód, które spodobają się zarówno dziewczynom, jak i chłopcom.
Serdecznie polecam tę książkę wszystkim!
Oprac. Angelika Szlósarczyk, kl.5a

niedziela, 25 kwietnia 2010

Uczniowie piszą...

... o katastrofie smoleńskiej:


10.04 2010 – ta data na zawsze utkwi mi w pamięci. Podczas zabawy z moją młodszą siostrą usłyszałam w radiu o katastrofie mającej miejsce w Smoleńsku.
Tego dnia najważniejsze osoby w kraju leciały na uroczystość 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. Wiadomość o śmierci prezydenta i pozostałych osób będących na pokładzie samolotu wstrząsnęła mną. Długo nie mogłam uwierzyć, że to stało się naprawdę.
Do końca tego dnia byłam smutna i przygnębiona.
Paulina Płachta, kl. 6b

Wiosną 1940 roku w stalinowskiej Rosji doszło do zbiorowego mordu na polskich oficerach – jeńcach wojennych, nieświadomych czekającego ich losu. Zostali oni aresztowani bez przedstawienia zarzutów i aktu oskarżenia, bez prawa do obrony przed tym strasznym wyrokiem. Ciała ofiar bestialsko wrzucono do zbiorowych mogił w lesie katyńskim pod Smoleńskiem.
10.04.2010 r. - w siedemdziesiątą rocznicę zbrodni katyńskiej, by upamiętnić tamte wydarzenia do Katynia udała się delegacja z Polski – z prezydentem na czele.
Samolot TU-154 podchodząc do lądowania, rozbił się jednak – w wyniku katastrofy zginęło 96 osób. Kwiat polskiej inteligencji podzielił tragiczny los ofiar katyńskiej zbrodni. Historia zatoczyła koło.
Kamil Owczarz, kl. 5b

Ten sobotni poranek na pierwszy rzut oka nie różnił się niczym od innych. Wstałam rano, umyłam zęby i przybiegłam do pokoju, aby zjeść przygotowane przez mamę śniadanie. Włączyłam telewizor i oglądałam program Jim Jam. W pewnym momencie zadzwonił telefon - była to ciocia, która spytała drżącym głosem czy słyszałyśmy już co się wydarzyło. Mama od razu przełączyła program i wtedy dowiedziałyśmy się o tej straszliwej tragedii.
Wszyscy z wielkim przejęciem nasłuchiwali kolejnych informacji napływających ze Smoleńska. Przez większą część dnia cała rodzina siedziała przed telewizorem, licząc na jakieś dobre wieści. Niestety po południu było już pewne, że takie nie nadejdą. Prezydencki samolot rozbił się w Smoleńsku. Wszyscy jego pasażerowie, na czele z parą prezydencką - zginęli. Wielki smutek zapanował w moim sercu i sercu każdego członka mojej rodziny. Mój starszy brat wyciągnął biało-czerwoną flagę, przewiązał czarną wstążeczką i powiesił na balkonie.
Teraz już tylko pozostała modlitwa za tych wszystkich co odeszli
i za ich rodziny. Dla mnie był to bardzo smutny dzień.
Zuzanna Międzybrodzka, kl. 4a

poniedziałek, 22 lutego 2010

Książka miesiąca: "ATRAMENTOWE SERCE"


„Atramentowe serce” to opowieść o sile i znaczeniu wyobraźni w ludzkim życiu, a także o magii książek. Autorka – Cornelia Funke w niezwykły sposób opowiada historię Maggie
i jej ojca – Mortimera.
Pewnej deszczowej nocy Mo (tak nazywa swojego ojca Maggie) nie mający pojęcia o tym, że jego głos ma niezwykłą moc, przez przypadek „wyciąga” z czytanej książki pt. „Atramentowe serce” trzech fikcyjnych bohaterów: Capriorna, Bastę
i Smolipalucha – trafiają oni do rzeczywistego świata. Jednak
z tą niezwykłą umiejętnością kryje się coś mrocznego – ze świata ludzi znika tyle osób, ile przybyło z książki! Spytacie pewnie „co dzieje się z tymi, którzy znikają z naszego świata?” Otóż zaczynają oni żyć na kartach powieści.
Podobnie było także w przypadku Mo: gdy Maggie miała trzy lata – Mortimer czytał bowiem swojej żonie Teresie „Atramentowe serce”- wówczas książka wciągnęła – dosłownie – Teresę, a także jej dwa koty. Tak oto zaczyna się ta fascynująca opowieść pełna magii i czarów.
Uważam, że sposób w jaki autorka przedstawia tę historię jest rewelacyjny. Podchody, intrygi, zabawy z ogniem i wreszcie rogate, dziwne zwierzątko – wszystko tworzy niesamowitą atmosferę. Dalsze losy Maggie możecie śledzić w kolejnych częściach „Atramentowej trylogii” czyli w książkach: „Atramentowa krew” oraz „Atramentowa śmierć”.
Myślę, że warto polecić całą serię.



Oprac. Angelika Szlósarczyk, kl. 5a

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Książka miesiąca: "ERAGON"


Czytając „Eragona” przenosim się w świat czarów, magii
i oczywiście... smoków! „Eragon” to fantastyczno-przygodowa opowieść o nastoletnim chłopcu, który pewnego dnia znajduje jajo smoka. Po kilku miesiącach bohater dowiaduje się, że jest Smoczym Jeźdźcem.
Po utracie swojego wujka Eragon musi uciekać przed potwornymi Ra'zacami, którzy za wszelką cenę próbują oddać go w ręce złego króla Galbatroixa. W podróży towarzyszą mu: smoczyca Saphira i Brom. Razem przeżywają mnóstwo wspaniałych i zarazem dramatycznych przygód.
Uważam, że piętnastoletni Ch. Paolini – autor książki, ma naprawdę wspaniałą wyobraźnię. Polecam tę powieść na długie zimowe wieczory.


I niech wasze miecze pozostaną ostre!
Angelika Szlósarczyk

Świąteczne tradycje

W Polsce na Wigilię, zgodnie z tradycją, przygotowuje się 12 potraw. Niektóre z nich to: żurek, barszcz z uszkami, karp, kompot
z suszu, kluski z makiem, itp.
Na początku wieczerzy jedna osoba z rodziny czyta fragment Pisma Świętego. Wszyscy zebrani przy odświętnie nakrytym stole dzielą się opłatkiem i składają sobie życzenia.
Oprócz miejsc przygotowanych dla zaproszonych gości jest jedno puste miejsce, zostawione dla niezapowiedzianego gościa. Pod obrus daje się pieniądze lub siano.
Po kolacji otwierane zostają prezenty, znajdujące się pod pięknie przyozdobioną choinką.

Polskie świąteczne tradycje spisała
Magdalena Adamska

środa, 2 grudnia 2009

Nasze zwierzaki



Nela - suczka york share terier:
Moja mała pupilka ma długie włosy koloru czarno-szaro-brązowego. Ma krótkie nogi, sterczące uszy i mały pyszczek. Jada gotową karmę, czasami przygotowuję jej coś w domu. Jest ciekawska i zadziorna. Lubi aportować i biegać. Jej ulubioną zabawą jest gryzienie chusteczek higienicznych i roznoszenie ich po całym domu.
Lubię swojego psa, który w szybkim czasie stał się prawie członkiem naszej rodziny.
Właściciel - Kamil Owczarz



Rutterkin – zwany Rutkiem:
Nie jest to zwykły kot. Już samo imię - wywodzące
się z demonologii i oznaczające strasznego potwora
pożerającego dzieci – mówi samo za siebie.
Na pozór niczym niewyróżniający się dachowiec –
w czterech ścianach naszego domu jest tyranem
(organizuje mi pobudki o nieludzkiej porze, zawsze
głośno pomiaukuje na różne tematy, a do tego uwielbia
moczyć łapy w cudzej kawie...).
Tak czy inaczej wszyscy członkowie mojej rodziny
pozostają pod wielkim wrażeniem kociej inteligencji i uroku – i czasami wręcz dosłownie - pozwalają Rutkowi wchodzić sobie na głowę.
Właścicielka – nauczycielka: Katarzyna Krywult

W następnym numerze dowiemy się więcej m.in. o pupilach
p. W. Stasickiego